Kategorie: Wszystkie | biżuteria | haft | pozostałe | szycie
RSS
czwartek, 20 września 2012

Rzeczy wykonane metodą wire wrappingu, jak już zdaje się pisałam, podobają mi się okropnie i usilnie staram się tejże metody nauczyć. I ostatnio, coby nieco od fimo odpocząć wyplątałam kolczyki oraz nausznicę i jestem z nich całkiem zadowolona. Idealnie to nadal nie jest, ale zdaje się, że zaczynam do czegoś dochodzić :D

A przy okazji już do końca przekonałam się o tym, że technika może i ciekawa, może i dająca dobre efekty, ale za to czasem cholernie irytująca!

Jako pierwsze powstały kolczyki. Pomysł na coś w tym stylu chodził za mną już od jakiegoś czasu. Zresztą, co tam chodził! On mnie prześladował, wiercił w mózgu i gnębił po nocach! Brakowało mi tylko odpowiedniego elementu do osadzenia, więc przy okazji ostatniego fimolepnictwa ugniotłam sobie przy okazji dwa odpowiednie koraliki. Koraliki pierwotnie miały być drewnopodobne, ale po drodze jakby troszku mi się zmienił pomysł. Typowe.

Drut brązowy, fimo, szklane koraliki

Kolczyki mają mniej więcej 5 cm długości i wykonane są z drutu brązowego, nieśmiertelnego fimo oraz szklanych koralików. Praca nad nimi była w sumie całkiem przyjemna, ale tylko do momentu, w którym skończyłam wyplatanie drugiego. Tak sobie wtedy na oba popatrzyłam, porównałam, podumałam... i szlag mnie trafił. Ponieważ okazało się, że drugi kolczyk prezentuje się nie najgorzej, ale ten pierwszy, to do całkowitej poprawy. Poprawę zostawiłam sobie na następny dzień, bo jako żywo, zabierać się za coś po 3 nad ranem, to nawet jak na mnie przegięcie ;)

Drut brązowy, fimo, szklane koraliki

I tego rzeczonego następnego dnia myślałam, że mnie skręci jako, że ciągle urywał mi się cienki drucik, w najmniej odpowiednich do tego momentach. Ale jednak pozostałam niezłomna i w rezultacie to ja wygrałam walkę z materią, a nie materia wygrałam walkę ze mną ;P A żeby było już całkiem milutko, pluszowo i słodko, to dodatkowo udało mi się cyknąć naprawdę niezłą fotkę, z której jestem obrzydliwie wręcz zadowolona :D Miła odmiana po ochocie utopienia się w najbliższej kałuży, jaka nachodzi mnie zazwyczaj po obejrzeniu zdjęć mojej biżuterii.

Nausznicę wyplotłam sobie w przerwie między jednym, a drugim kolczykiem, tak mnie jakoś spontanicznie na nią naszło. Miała wyglądać inaczej, ale ponieważ jest to pierwsza nausznica jaką kiedykolwiek zrobiłam ( i życzę jej więcej szczęścia niż tym dwóch, jakie kiedykolwiek posiadałam, a które pogubiłam...) to nie miałam pojęcia ile drutu potrzebuję. Co oczywiście skończyło się odcięciem zbyt krótkiego fragmentu, co z kolei pociągnęło za sobą zmiany w projekcie.

Drut brązowy, wire wrappnigDrut brązowy, wire wrappnig

Tak się prezentuje z tyłu...                                  a tak z przodu

Drobniutka, tylko 1,5 cm wysokości. Ale, ku mojemu zdziwieniu, trzyma się na uchu jak powinna, wygląda całkiem, całkiem, a do tego nie odnotowałam jakichś większych problemów przy pracy nad nią. Debiut nausznicowy uważam za wyjątkowo udany! Wygodna w noszeniu, nie uwiera, nie drapie, nie odcina dopływu krwi. No cud i tyle :D

Drut brązowy, wire wrappnig

                            A tak na uchu....

I tu już niestety mam ochotę wyruszyć na poszukiwania wspomnianej wyżej kałuży...a, że od wczorajszego wieczoru leje, to nie będę miała większych kłopotów ze znalezieniem takowej...:/ Zdjęcie koszmarne, ale fotografowanie własnego ucha chyba nie może być łatwe...

Biżuteryjnie to tyle na dziś z mojej strony, ale jeszcze się pochwalę, że parę dni temu wreszcie założyłam sobie konto na deviantarcie, które nadal próbuję ogarnąć ;P. Jakby kogoś interesowało, to tu jest link. I się tak zastanawiam czy by nie wziąć udziału w jednym konkursie... ale to jeszcze zobaczę...

Pozdrawiam i z wyprzedzeniem życzę miłego weekendu :)

Gardi



środa, 19 września 2012

W weekend byłyśmy na zakupowym wypadzie :D w Ikea. Zrobiłyśmy mały napad na dział z tkaninami. Przekroczyłyśmy oczywiście planowany budżet. Jednak nie ma co żałować - tkaniny są niezbędne do życia!

Zgodzamy się jednogłośnie że najpiękniejsza jest ta w statki!

Plany użycia powstają. Nie omieszkamy pokazać efektów.

Pozdrowienia        

                      Juli i Sytri 

 

10:45, imaginarium-trzech , pozostałe
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 września 2012

Jakiś czas temu wreszcie sprawiłam sobie gorsecik. Długo o nim myslałam, tęskniłam, możliwe nawet że mi się snił. W międzyczasie musiałam patrzeć jak inne  szyjące blogerki sobie takie sprawiają. Rozrywało to moje serce i podsycało pragnienie. :D

I MAM!

 

Dzinsowy. Pasuje do portfelika. Jak się uprzeć to nawet wyszczupla. Zasłania nerki kiedy jade na rowerze. Trzyma co trzeba na miejscu gdy wjeżdżam na krawężniki. Uszyty ze spódniczki z SH za jakieś 3 zł. Jednym słowem - same zalety. Niestety robi się zimno i chyba w nim już nie pochodzę w tym roku. :(

W powiększeniu: 

 

 Och! Jakie piękne cięcia! Kocham je.

Wykrój  Burda 5/2011 model 122. Szyłam już sukienke korzystając z tego wykroju. Gorsecik trochę przedłużyłam. Bez podszewki, brzegi zabezpieczone zygzakiem. Ozdobne stębnowania. Z tyłu zapinany na zamek (średnio mi się on podoba ale akurat sklep z zamkami się urlopował i musiałam kożystać z innych opcji).

 

Wiem, nieładne zdjęcie, proszę go nie komentować :P

Pozdrawiam,        Juli  

19:42, imaginarium-trzech , szycie
Link Komentarze (2) »
środa, 12 września 2012

No i jak się okazało problem z internetem był, cytując dostawcę „bardziej skomplikowany niż im się to wydawało” i dopiero od wczoraj działa. I mam nadzieję, że już działał będzie Co prawda, nie wiem co im nie pozwoliło przełożyć tego kabla kiedy nas nie było, ale nie będę wnikać. Ważne, że naprawili WRESZCIE.. I normalnie z tej radości pokaże kolejny fimowo-brązowy komplet, który, przyznaję bez bicia, napawa mnie dumą przeogromną :D Wyjątkowo podoba mi się efekt jaki uzyskałam, i to nawet nie tyle skończonej biżuterii, co samej masy. Kombinatoryka stosowana po raz kolejny okazała się być wyjątkowo skuteczną techniką i zaowocowała czymś, co roboczo nazwałam niby-drewnem ;P Komplet składa się, typowo, z wisiorka, kolczyków i bransoletki. Przy czym nie jestem pewna, czy tej ostatniej nie będzie trzeba dodać z dwóch segmentów, ponieważ jednak większość społeczeństwa charakteryzuje się nieco większym obwodem w nadgarstku ode mnie. Ale nawet nie wiem, czy udałoby mi się z tym kompletem rozstać, to jakoś bardzo mnie ta kwestia nie martwi;P A dziś albo jutro zamierzam zrobić kolejne coś w tej technice, więc na „jakbyco” to będę miała co wysłać w świat.

Przy czym właśnie mnie oświeciło, że nie zrobiłam fimowcom zdjęcia grupowego. No trudno.

W takim razie zacznę od wspomnianej już bransoletki na ekstremalnie chudą łapkę

Fimo, brąz

Jak widać, składa się z siedmiu segmentów wykonanych z fimo, z dodatkiem brązowego drutu. Tym razem pokusiłam się nawet o dodanie ozdobniczków przy zapięciu. Fajnie wyszło, moim zdaniem.

Fimo, brąz

Ma 15,5 cm długości od zapięcia do zapięcia. Centralny element ma wymiary mniej więcej 3 x 2 cm.

Kolczyki mają kształt udekorowanych wzorkiem z kropek, romboidalnym wycięciem na środku oraz kawałkami drutu.

Fimo, brąz

Część z fimo zamknięta jest w ramce z brązu, z której zwisa krótki ozdobny łańcuszek, zakończony równie ozdobnym dyndulcem.

Fimo, brąz

Nie licząc biglów mają około 6 cm długości. Elementy z fimo mają wymiary mniej więcej 3 x 1.5 cm. Na żywo wyglądają o wiele lepiej, zwłaszcza część brązowa, niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, które dobrze by je oddawało. Trudno się mówi.

Wisiorek powstał w zasadzie jako pierwszy, tak dla spróbowania, co mi z tego w ogóle wyjdzie. Całą resztę dorobiłam potem, że się tak wyrażę, dookoła niego.

Fimo, brąz

Ozdobiony oczywiście wycięciem, kropkami i drutem, osadzony w ramce z tegoż. Wymiary to w przybliżeniu 3 x 3 cm (zależy, w którym miejscu mierzyć). Nie jestem się w stanie zdecydować, która część kompletu podoba mi się najbardziej, bo jestem okropnie dumna ze wszystkich :D.

Fimo, brąz

Z resztek masy, którą wymieszałam na ten komplet, zrobiłam jeszcze jedną rzecz, właściwie bez związku z poprzednimi. Chociaż właściwie można ją z powodzeniem z nimi połączyć. Wtedy byłby to nawet zestaw z kolczykami, bransoletką i dwiema zawieszkami, bo tym dodatkiem, jest zawieszka właśnie. I ponieważ jedna mała zawieszka czułaby się osamotniona we własnym wpisie, to też ją tu pokażę ;P

Fimo, brąz

Długie toto na 5.5 cm. Ozdobione drutem, dziurkami, z czymś na kształt ozdobnego brzegu. I bardzo przyjemnie się majta, na co pozwala to, że składa się z trzech połączonych ze sobą części: z fimo, pętelka z brązu i dzyndzel to zawieszenia.

Fimo, brąz

Zdjęcia, niestety takie sobie, ale cóż poradzić.

Wszystkie przedmioty oczywiście zabezpieczyłam warstwą werniksu, a praca nad nimi była bardzo przyjemna, wyjątkowo, jak już pisałam wcześniej, polubiłam połączenie fimo z drutem i mogę tak dłubać, dłubać i dłubać :)

No i to by było tyle na dziś.

Gardi.

niedziela, 09 września 2012

 Po długim czasie oczekiwania.

O to nadszedł czas na:



Na przedstawionym powyżej zdjęciu, wyszyłam 'kwiat wiśni'. Motyw kwiatów wiśni,wyszyty jest na granatowej tkaninie. 

Szyłam dość długo, można powiedzieć,że aż za długo.  Tak już jest, jak sie porwe do czegoś,to po jakimś czasie odzywa się mój wewnętrzny leniwiec. 

   Motyw jest wykonany pod projekt Juli, na sukienkę.

Projekt na zdjęciu, poniżej.

 

14:24, imaginarium-trzech , haft
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2