Kategorie: Wszystkie | biżuteria | haft | pozostałe | szycie
RSS
sobota, 18 sierpnia 2012

Ech... wpis miał się pojawić w miarę wcześnie, ale jak w niedzielę dwa tygodnie temu zniknął mi internet, tak w sumie nadal nie działa zbyt dobrze. To znaczy pojawia się na jakieś 2 godziny dziennie i znika. Biedny technik, który przyszedł go niby naprawić, sam nie wiedział co się dzieje i wychodząc stwierdził, że to chyba duchy, bo on nic nieprawidłowego nie widzi: ani w sprzęcie, ani kablach, ani gniazdku ani nigdzie. A net jak nie działał, tak nie działa nadal. Dziś technik był po raz kolejny i stwierdził, że trzeba wymienić kabel zewnętrzny. Może będzie działało, ale diabli to wiedzą. A do tego jutro jadę sobie na wakacje, więc przez kolejny tydzień na pewno nic nie dodam. Ale mam nadzieję że po powrocie odzyskam połączenie ze światem. Tekst przygotowany kisił się na dysku, zdjęcia już dawno poobrabiałam i zapomniałam o tym, że je w ogóle zrobiłam, więc korzystając z rzadkiej ostatnio okazji na skorzystanie z neta wreszcie go dodaję.

Komplet składa się z kolczyków, bransoletki i wisiorka, czyli właściwie standardowo jak to ostatnio u mnie.

Fimo, drut brązowy

Części wykonane z wielobarwnego fimo zamknęłam w ramkach z najgrubszego brązowego drutu, jaki posiadam. Zasadniczo stylistycznie oraz kolorystycznie dość nie moje, ale nawet mi się podoba. Projekt potraktowałam jako ćwiczenie w wychodzeniu poza typową dla siebie estetykę i chyba się udało. A na pewno rezultaty są zadowalające.

Fimo, drut brązowy

 Kolczyki są dość drobne; mają, bez bigli, po 4 cm długości. Składają się z dwóch oddzielnych części połączonych dwoma kółeczkami z tego samego drutu, z jakiego wykonałam ramki. Zabezpieczone są kilkoma warstwami werniksu.

Fimo, drut brązowy

Bransoletka składa się z pięciu, z grubsza kwadratowych, segmentów połączonych ogniwkami. Zapięcie to dwa zachodzące na siebie haczyki, które, w założeniu, miały być proste w obsłudze.

Fimo, drut brązowy

Albo inaczej: zapina się je łatwo, o ile nie jest się mną. Ja osobiście okazałam się być wybitnie ułomna w tej kwestii i kiedy chciałam sprawdzić, czy takie zapięcie zdaje egzamin, na próbach zapięcia bransoletki spędziłam zaskakująco wiele czasu. Mojej mamie, tak dla przykładu, założenie jej nie sprawia żadnych problemów. Jak pokazują zdjęcia, dwa segmenty mają inne ramki niż pozostałe, co wynika z faktu, że bransoletkę robiłam jako pierwszą, i nieco eksperymentowałam. W związku z powyższym, dwie pierwsze części jakie wykonałam, okazały się niekoniecznie udane, zmuszając mnie do kombinowania i zmieniania podejścia do nich. Ale, koniec końców, problemy zwalczyłam, bransoletkę wypiekłam, złożyłam do kupy i jestem z niej zadowolona, mimo że teraz pewne rzeczy zrobiłabym trochę inaczej. Ma 16 cm długości, więc idealna na podobnego mi chudzielca. Oczywiście zabezpieczona werniksem.

Fimo, drut brązowy

Zawieszka jest bardzo prosta w formie i równie łatwo się ją robiło. Wysoka (nie licząc uszka na przewleczenie łańcuszka czy innych takich) na mniej więcej 2,8cm, a szeroka na 2,4cm. Tak samo, jak kolczyki i bransoletkę, pomalowałam ją lakierem.

Fimo, drut brązowy

Ogólnie rzecz ujmując, to pracowało mi się nad tym kompletem bardzo dobrze, a połączenie fimo i drutów wyjątkowo mi się spodobało. W rzeczy samej tak bardzo, że mam już kolejne dwa komplety w tej technice, oraz pojedynczą zawieszkę. Które, mam nadzieję, uda mi się pokazać niedługo po powrocie z wakacji. O ile będę miała połączenie z internetem.

O, i jeszcze się pochwalę, że ostatnio mam podejrzanie dobrą passę: nie dość, że niedawno sprzedałam wspominane wcześniej kolczyki, to jeszcze robiłam na zamówienie kolegi z pracy mojego taty projekt tatuażu. Projekt się spodobał i został zakupiony, a ja teraz żałuję, że nie wpadłam na to, żeby go sfotografować zanim zmienił właściciela. Bo fajnie wyszło:P

Bardzo mi się to wszystko podoba, tylko ten parszywy internet, a raczej jego brak, uniemożliwia mi rozwinięcie jakiejś bardziej energicznej działalności celem rozwinięcia działalności ;P

Gardi.

PS

A i barrrdzo przepraszam, jeśli nasadziłam w tym wpisie jakiś byków, ale jak już się miałam kłaść spać, to rzuciło mi się w oczy, że chwilowo mam połączenie z siecią i tak na chybcika dorzucam.

 

 



piątek, 03 sierpnia 2012

Jak obiecałam w poprzednim wpisie, dodaję wynik znęcania się nad brązem w formie drutów. Znęcanie się zaowocowało kompletem, który składa się z: kolczyków, naszyjnika oraz bransoletki. I stwierdzam, że jak już ogarnęłam co i jak, to zabawa z brązem spodobała mi się okropnie! Zamówiłam już więcej drutu, żeby mieć co plątać w przyszłości. Okazało się również, że połączenie wspomnianych drutów z fimo daje bardzo interesujące efekty, które pokażę w następnym wpisie.

Komplet wykonany jest z brązu, z dodatkiem czarnego rzemienia ( w bransoletce i naszyjniku) no i, oczywiście, posrebrzanych bigli w kolczykach. A tak wygląda:

Brąz, rzemień,elementy posrebrzane

Tak na marginesie, znowu zmieniłam podpis;P Ciekawe, kiedy wreszcie dojdę do w pełni satysfakcjonującej mnie wersji tegoż...

Ad rem.

Na dłubaniu kompletu zeszło mi kilka dni. Bodajże cztery. Pracę nad kompletem nazwałabym przyjemną, jeśli nawet czasem nieco irytującą, gdybym tylko miała jakiegoś umyślnego, który by drut ciął(ten gruby zwłaszcza) za mnie. Okropne okazało się zwłaszcza odcinanie króciutkich końcówek: pryskały we wszelkie strony, albo nie mogłam ich uciąć, bo mi się ślizgały szczypce, albo coś...raz taka odcięta końcówka wskoczyła mi prosto do ucha(jak ja to uzyskałam?!?),a któregoś dnia odkryłam, że się wyspałam razem z jednym kawalątkiem drutu... Chyba się trzeba będzie zaopatrzyć w gogle ochronne;P Albo nauczyć się tak ciąć, żeby nie skakało.

Jako pierwszą zrobiłam bransoletkę, w ramach ćwiczenia z tym medium.

Brąz, rzemień,elementy posrebrzane 

Pomysł doczepienia do niej rzemyków był dobrym pomysłem...do czasu, kiedy musiałam porobić jakieś rzeczonych rzemyków zaczepy... Zanim odkryłam łatwiejszy sposób na owijanie rzemienia drutem zdążyłam sobie nieco zmasakrować ręce. Uhhhh...

Najlepiej prezentuje się na ręku, ale nie bardzo miałam jak zrobić takiego zdjęcia. Idealna nie jest, no ale każdy uczy się na błędach, swoich własnych zwłaszcza. Ma 18 cm długości, centralny element ma wymiary 4 x 3,5cm.

Na pomysł dorobienia kolczyków i (pierwotnie)zawieszki wpadłam dopiero jak ją skończyłam. Jak się uczyć, to się uczyć.

Brąz, rzemień,elementy posrebrzane

Naszyjnik miał być najpierw jedynie zawieszką, ale doszłam do wniosku, że sensowniej będzie zawiesić go na takich samych rzemieniach, co bransoletkę. Przyczepienie zapięcia do rzemyków poszło już dużo łatwiej, niż poprzednio, a i całość wyszła nieco lepiej.

Brąz, rzemień,elementy posrebrzane

Część brązowa ma wymiary 2,5 x 3 cm i NIE MA takiego koloru, jak na tym zdjęciu. Poprzednie fotki zdecydowanie lepiej kolor oddają. A na tej wyszło, z głupia franc, jak mosiądz lub złoto. Cały naszyjnik ma 50 cm długości.

Kolczyki miały być początkowo również kwadratowe/prostokątne, ale ostatecznie zdecydowałam się na kształt łezki (tudzież rybki, wedle niektórych)

Brąz, elementy posrebrzane

Przy kolczykach jedynym właściwie problemem było zrobienie tej dolnej pętelki... nie powiem, nieco się nad nimi namordowałam. Poza tym, no i nieco zwichrowaną ramą jednego kolczyka ( tego z lewej na tym zdjęciu), to praca poszła lekko i przyjemnie, a same kolczyki są najbardziej udane (technicznie rzecz ujmując, wizualnie kto inny może mieć inne zdanie na ten temat, oczywiście)z całego kompletu.

Brąz, elementy posrebrzane

Trochę tak jakby łypią...

Kolczyki mają 5 cm długości (nie licząc bigli).

Podsumowując: wstęp do wire wrappnigu uważam, za udany i zamierzam dalej w tej technice działać, spodobywnęło mi się;)

A jakoś na początku przyszłego tygodnia pokażę komplet z fimo i brązu. Tak zupełnie stylistycznie nie mój, że aż mnie dziwi, że to ja zrobiłam ;P I nawet mi się podoba! Pojawienie się posta zależy od tego, kiedy przyjdzie do mnie lakier do wspomnianej masy, bo poprzedni się wziął i, nawet nie zglucił, tylko zamienił w ciało stałe. Rozszczelniła się zakrętka :/

Gardi.